
Scena Tańca Capitol/ ttArka
Zapraszamy
na spektakle
Opery Smoczej
w lutym i marcu nowego roku - 2011
Gramy 5,6 maja, o godz. 20. Spektakl odbywa
się w Sali Baletowej - wejście przez Małą Scenę (z bramy przy ul.
Piłsudskiego 72).
Bilety
- 15 zł
Opera
Smocza
na
podstawie dzienników samuraja
premiera
11.06.2010

scenariusz, reż i ruch : Jacek Gębura/ttArka
muz. Salvatore Sciarrino, Philip Glass,Meredith Monk...
ruszają
się:
Katarzyna Torzyńska
Marta Dunajko
Dominika Józefowiak
Hanna Sierakowska
Hubert Żórawski
Jan Nykiel

Najbardziej przypadkowi ludzie, jakich można sobie wyobrazić. Dziesięć
lat temu znaleźli się w tym samym miejscu i czasie. Każdy poszedłby
swoją drogą, ale wszyscy zobaczyli Smoka. Z dniem tym zapomnieli
ludzkiej mowy. Nie mogą mówić, ale widzą więcej. Prawda o
świecie jest przerażająca. Próbują krzyczeć, ale słowa nie
wydostają się z ich gardeł. Otępiali, w półśnie wyruszają na
poszukiwanie czegoś, co będzie miało znaczenie. Szukają zatracenia w
romantycznej miłości, zwierzęcej fizyczności, próbują
zbawiać
świat, by zaraz potem dążyć do jego zagłady. Większość okazuje się być
banałem i oszustwem, a życie kiczem.
Smok miał sześć głów i był przeraźliwie samotny.
Smok, bo zaczyna się na 'es'.
Marta Dunajko
Imponderabilia
pożegnanie
z tytułem
23.06.2010
Teatr Muzyczny Capitol/Scena Tańca Capitol
godz.20
Reżyseria ruchu – Leszek Bzdyl i Jacek Gębura

Ruszają się – Bożena Bukowska, Dominika
Józefowiak, Maja
Lewicka, Agnieszka Łuczyńska, Katarzyna Torzyńska, Kajetan Bartnicki,
Tomasz Biesiadecki, Zbigniew Karbowski, Piotr Małecki, Paweł Skalski,
Marek Szczygieł
Pasaże – Anna Krych i słuchacze Studium Tańca
Współczesnego
MTT przy Teatrze Muzycznym CAPITOL
Muzyka - David Eugene Edwards
SILESIUS
Scenariusz i
reżyseria: Konrad Imiela
Kostiumy: Mateusz
Stępniak
Scenografia:
Michał Hrisulidis
Choreografia: Jacek
Gębura
Muzyka, efekty
dźwiękowe: Paweł Romańczuk
Produkcja: Michał
Juzoń, Anna Pytlok
Występują:
Monika Dawidziuk,
Magda
Kumorek, Justyna Szafran, Bogna Woźniak, Sambor Dudziński, Mariusz
Kiljan, Marek Kocot, Sebastian Stankiewicz, Cezary Studniak, Mikołaj
Woubishet
tancerze Sceny
Tańca Capitol/Teatr Tańca Arka
Bożena Bukowska, Sylwia Ciurko, Marta Dunajko, Marta Dzwonkowska,
Barbara Gwóźdź, Dominika Józefowiak, Maja
Lewicka, Hanna
Sierakowska, Katarzyna Torzyńska, Piotr Gajda, Tomasz Leszczyński, Jan
Nykiel, Hubert Żórawski
Wiersze przedstawią:
„Wojna i pokój, epopeja” Feliksa Netza
– Cezary Studniak
„Wszyscy tańczą” Mariusza Grzebalskiego –
Monika Dawidziuk
„Ul dogasa” Bartosza Konstrata
– Magda Kumorek
„Niedzielę Palmową” Dawida Majera i
„Cantus” Jana Polkowskiego – Mariusz
Kiljan
Wybór wierszy Piotra Matywieckiego – Justyna
Szafran
„Przepustowość i Odpryski” Joanny Lech –
Bogna Woźniak
„Prozę Cienkiej Jolki Paryżanki” Piotra Sommera
– Marek Kocot
„Zniknięcie” Jakobe Mansztajna – Sambor
Dudziński
Wybór wierszy Marcina Świetlickiego –
Mikołaj Woubishet
Wybór wierszy Marcina Sendeckiego – Sebastian
Stankiewicz
NO*2
Teatr Tańca Arka
PoDoBno
Scena Tańca Capitol
11.12. 2009
19.00/ CK ZAMEK, Sala Wielka
 
W grudniu w Art
Stations
Foundation (Studio Słodownia +3) i Centrum Kultury ZAMEK (Sala Wielka)
zaprezentowane zostaną jedne z najciekawszych polskich spektakli
tanecznych. Artyści z całej Polski (Gdańsk, Kraków, Lublin,
Łódź, Poznań, Warszawa, Wrocław) zaprezentują poznańskiej
publiczności produkcje taneczne zgłoszone do udziału w Polskiej
Platformie Tańca 2010.
SHOCK & SHOW
Sztukowanie 2009

6.09 -Gryfino
Poemat...
www.sztukowanie.art.pl
(...)Zaproszeni
artyści pokazywać będą, co bawi i co szokuje społeczności danych
regionów. Tegoroczne
SZTUKOWANIE ma być mocne, przyciągające i pozostawiające widza z tym
dreszczem emocji w głowie i w ciele. Nie
zależy nam jednak na show zaczerpniętym z telewizyjnych
programów. Nie
szukamy taniego poklasku. Nie
będziemy też szokować dla samego efektu. Sztukowaniowe Shock &
Show
to wysublimowana forma rozrywki, to mocne przeżycia służące refleksji,
dojrzeniu nowego, zapomnieniu na chwilę o codzienności(...)
"2plus5equals1"

Choreografie: Jacek Gębura
Tänzer: Simone Rabea Döring, Jenny Ecke, Antoinette
Helbing, Steffi Sembdner, Maria Zimmermann,
Santiago Hernandez, Harald Wink
Ausstattung: Karen Hilde Fries
Deutsch-Polnisches Tanzprojekt
in der alten Maschinenfabrik (Görlitz,
Christoph-Lüders-Str. 45)
Premiere am Montag, 6. Juli 2009, 20 Uhr
Wieder
sucht die TanzTheaterCompany gemeinsam mit polnischen und deutschen
Gastchoreografen nach einem spannenden, ungewöhnlichen und
inspirierenden Spielort außerhalb der Theatermauern, um
Choreografien
thematisch inspiriert von einem besonderen Ort für einen
Tanztheaterabend zu kreieren. Für die diesjährige
spezielle Tanzwoche
erklärte sich die WBG Wohnungsbaugesellschaft Görlitz
mbH dazu bereit,
die Alte Maschinenfabrik auf der
Christoph-Lüders-Straße zur Verfügung
zu stellen.
Diesmal werden sich die Gastchoreografen Jacek Gębura, Maya Lipsker,
Marlen Schumann und Elena Sommer-Freundt vorstellen.
Jacek Gębura
ist Tänzer, Choreograf und Kunstdirektor vom Arka Theater
für modernen
Tanz. Er wurde bereits auf mehreren Festivals für modernen
Tanz in
Polen ausgezeichnet. Er choreografiert im Musikalstudio am Musiktheater
in Breslau und in verschiedenen Theatern und Puppentheatern in Polen.
Maya
Lipsker arbeitete u. a. für die Sophiensaele Berlin,
für das
Tanzfestival Tanz im August in Berlin und die Spielstätte
Dock11
Berlin. Außerdem machte sie sich bereits international einen
Namen und
choreografierte in Bacau, Rumänien, In Three Dimensions. Ihre
Ausbildung absolvierte sie in Israel auf der Vitzo High School for Arts
and Performance.
Marlen Schumann studierte Tanzpädagogik an der
Palucca Hochschule Dresden und an der Universität Leipzig
Afrikanistik,
Deutsch als Fremdsprache und Erziehungswissenschaft. Sie arbeitete als
Choreografin im Lofft sowie im Theater der Jungen Welt Leipzig und
tanzte in der Sächsische Staatsoper Dresden.
Außerdem gibt sie
Workshops am Theater der Jungen Welt Leipzig und an der Kinderakademie
Fulda.
Elena Sommer-Freundt wurde in der Leipziger Ballettschule
ausgebildet, ihr Meisterstudium sowie das Tanzpädagogikstudium
legte
sie an der Palucca Schule Dresden ab. Sie arbeitete als
Tänzerin u. a.
am Hessischen Landestheater Marburg, am Deutschen Theater Berlin und am
Staatstheater Cottbus. 2006 ging sie gemeinsam mit Gundula Peuthert an
das Theater Görlitz als Assistentin, Trainingsmeisterin und
Tänzerin.
Seit Juli 2008 arbeitet Elena Sommer-Freundt wieder freischaffend.
Vorstellungstermine in der alten Maschinenfabrik
Görlitz, Christoph-Lüders-Straße 45:
Mo.,
6. Juli 09, 20 Uhr – Premiere
Di., 7. Juli 09, 20 Uhr
Mi., 8. Juli 09, 20 Uhr
Fr., 10. Juli 09, 20 Uhr
Sa., 11. Juli 09, 20 Uhr
So., 12. Juli 09, 20 Uhr
Protokół jury
Jury X
Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Niezależnych w
składzie:
Anna Smolar – przewodnicząca
Wojciech Pacyna
Adam Krawczuk
po obejrzeniu w dniach 21 – 23 maja 2009 r. piętnastu
spektakli konkursowych
postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia
pieniężne ufundowane przez
Urząd Miasta Ostrowa Wielkopolskiego:
Grand Prix
w wysokości 4 000 zł
za spektakl Czarna skrzynka dla TEATRU PRÓB z Wągrowca
Nagrody specjalne:
I. - w wysokości 2 000 zł
za spektakl Nic co ludzkie dla SCENY PRAPREMIER IN VITRO z Lublina
II. – w wysokości 2 000 zł
za spektakl Porażka dla GRUPY INICJATYW TEATRALNYCH GIT z Warszawy
Wyróżnienia:
I. – w wysokości 1 000 zł
za spektakl Drugi pokój dla UNII TEATRU NIEMOŻLIWEGO z
Warszawy
II.
– w wysokości 1 000 zł
za spektakl
Dialogi na ręce i nogi NO*2 dla TEATRU TAŃCA ARKA z Wrocławia
Teatr Muzyczny Capitol
Scena Tańca
Capitol
PoDoBno
spektakl
premierowy
29.05.2009
mała scena
godz.20
scenariusz, reżyseria ruchu, projekcje video - Jacek Gębura
muzyka - Steve Reich
ruszają się:
P - Magdalena Koza
D - Magdalena
Wyduba
B - Barbara Gwóźdź
podobno....
(...)Człowiek
nigdy przez dłuższy czas nie jest taki sam. Nieustannie
się zmienia.
Rzadko pozostaje on taki sam, choćby przez pół godziny.
Myślimy, że
jeśli człowiek
nazywa się Iwan, to zawsze jest Iwanem. Nic z tych rzeczy. Teraz jest
on Iwanem, w
następnej chwili będzie Piotrem, a jeszcze później Mikołajem,
Sergiuszem,
Mateuszem albo Szymonem. A wy wszyscy myślicie, że to Iwan.
Wiecie, że Iwan
nie umie zrobić pewnej rzeczy. Na przykład nie umie skłamać.
Potem
dowiadujecie się, że dopuścił się kłamstwa, i dziwi was, że tak
postąpił. I
rzeczywiście:
Iwan nie umie kłamać; to Mikołaj skłamał. Kiedy pojawia się
możliwość
kłamania, to Mikołaj nie jest w stanie nie kłamać(...)
Piotr Demianowicz
Uspieński - Fragmenty Nieznanego Nauczania
"Dialogi na ręce
i nogi - NO*2" został zakwalifikowany
do prezentacji konkursowych X Ogólnopolskiego Festiwalu
Teatrów
Niezależnych w Ostrowie Wielkopolskim.
Prezentacja spektaklu odbędzie się w Sali Klubowej Ostrowskiego Domu
Kultury przy ul. Wolności 2 - w dniu 21. maja 2009 r.

Od 2000 r. Stowarzyszenie Artystyczno-Edukacyjne PRACOWNIA TEATRALNA
organizuje w Ostrowie Wielkopolskim jeden z ważniejszych festiwali
teatralnych w regionie. Nigdy wcześniej w Ostrowie w jedynym miejscu i
czasie nie występowało tyle znamienitych teatrów offowych i
profesjonalnych trup aktorskich, jak dzieje się to w ciągu
festiwalowych dni i nocy.
OFTN jest forum dyskusyjnym teatru niezależnego, sytuuje się pomiędzy
klasyczną tradycją teatralną a nowoczesnymi kierunkami estetycznymi i
nowymi środkami wyrazu. Poprzez kolejnych dziewięć edycji stał się
ważnym wydarzeniem artystycznym, w którym na
równych
prawach uczestniczą młodzi, utalentowani aktorzy, rozpoczynający
artystyczną działalność i tak doświadczeni artyści, jak spadkobiercy
Tadeusza Kantora – aktorzy Teatru Cricot 2 z Krakowa.
OFTN na stałe wpisał się na teatralną mapę Polski. Co roku w
prezentacjach konkursowych bierze udział ok. 20 zespołów
teatralnych z całego kraju, reprezentujących nurt teatru niezależnego:
offowego, alternatywnego, zarówno profesjonalnego jak i
amatorskiego. Uczestnikami festiwalu są czołowe krajowe teatry
niezależne, prezentujące różnorodne formy wypowiedzi: teatr
dramatyczny, plastyczny, muzyczny, ruchu i tańca, lalkowy, plenerowy
etc. W minionych dziewięciu edycjach festiwalowych wystąpiło 76
zespołów teatralnych ze 143 spektaklami!
Prezentacje OFTN mają charakter otwarty i są skierowane do
mieszkańców miasta i regionu, co jest szczególnie
ważne w
sytuacji braku w Ostrowie stałej sceny teatralnej. Festiwal skupia
wierną publiczność, która konsekwentnie śledzi najnowsze
trendy
teatralne – każdą edycję ogląda łącznie ok. 3 tys.
widzów, na
kilku festiwalowych scenach: w Synagodze przy ul. Raszkowskiej i w OCK
przy ul. Wolności, oraz w innych przestrzeniach adaptowanych na
potrzeby festiwalu jak Dworzec Autobusowy i Browar.

Teatr Tańca Arka z cyklu "tańce, których nikt nazwać nie
chciał" no* 20
Jacek Gębura / Paweł Skalski

Mógłby
być no* 20 spektaklem o nienazywaniu
spektakli, o przywiązaniu do określeń, o śmiałości cytowania, o
ukrywaniu się w szczelinach, o wyznaczaniu kryterium tego, co prawdziwe
i tego, co dookoła widać. O potrzebie dostrzeżenia istoty przedmiotu, a
nie funkcji wskazywanej przez uniwersalne stwierdzenia. O traktowaniu
siebie w kategoriach nienazywalnych, niepowtarzalnych, nienarzucających
z góry ustalonych zasad. O relacjach międzyludzkich
wyznaczanych
przez rzeczy. O rzeczach istniejących pomiędzy ludźmi i określających
komunikacyjny kod. O życiu w świecie sprowadzanym do tego, w jaki
sposób posłużyć się przedmiotem (...).
Margaret Ohia, "Jak tu napisać" SKĄD???

IV spotkanie w ramach
Projektu TeatrON
KOMU PIOSENKĘ - POEMAT
RUCHOWY NA STAWY I KRTAŃ

6 października
2008 godz. 18.00
Żory
Scena Na
Starówce
cena biletu - 8
złotych
Projekt
TeatrON to prezentacja różnych teatralnych form o
różnych
źródłach inspiracji dla twórców o
różnym
sposobie przekazywania i odbierania treści przedstawienia.
Prezentujemy
odmiamy teatru: począwszy od teatru dla dzieci, przez teatr uliczny,
plastyczny, teatr tańca po teatr off - owy, niekomercyjny.
Popis
poszukiwaczy nieodkrytych światów
Jesienną edycję
Forum Tańca Współczesnego w Lublinie
podsumowuje Grzegorz Kondrasiuk w Gazecie Wyborczej - Lublin.
Spektakl Teatru Arka był najciekawszym wydarzeniem
Jesiennego Forum Teatrów Tańca Współczesnego w
Lublinie.
Wątpliwości wzbudziły natomiast prezentacje przygotowane przez Sosanę
Marcelino z Nancy.
Ze
scenicznego
półmroku mocne punktowe światło wycina dwie sylwetki.
Zwalisty,
elegancko ubrany, łysy mężczyzna i drobna przy nim tancerka w sukni.
On, odwrócony tyłem, pochylony nad fortepianem atakuje
widownię
dźwiękami przywodzącymi na myśl dokonania dwudziestowiecznej awangardy,
łamie harmonię w dynamicznych, dysonansowych kaskadach, szarpie struny
w pudle instrumentu. Ona w szybkim tańcu zakreśla własny krąg, mnoży
figury, dynamiczna, opanowana, pewna siebie, trochę wewnątrz, a trochę
obok rozbrzmiewającej muzyki. Potem scena przy stole, do
którego
ta elegancka para zasiada nie po to, aby konwersować czy zjeść kolację,
ale by kontynuować ten dziwny, muzyczno-taneczny poemat, rozpisując go
tym razem na blat stołu, cztery ręce i łamany rytm. Kiedy wreszcie
zaczną tańczyć razem, będzie to lunatyczny, niepoprawny
taniec-nietaniec, w którym chociaż są obok siebie,
przytuleni i
objęci, to każde żyje we własnym świecie, zupełnie obok ruchu partnera.
Jak lunatycy - Jacek Gębura ze swoją obłędną wersją breakdance i Anna
Krych, mocna, kontrapunktująca jego szaleństwo swoim eleganckim,
krystalicznym stylem modern. Taki jest wrocławski Teatr Arka,
poszukiwacze nieodkrytych światów i nieoczywistych
rozwiązań,
balansujący na granicy oniryzmu i poczucia absurdu.
Spektakl Teatru
Arka z cyklu
"Tańce których nikt nazwać nie chciał - NO*21" był
najciekawszym
wydarzeniem zakończonego wczoraj Jesiennego Forum Teatrów
Tańca
Współczesnego. Od piątku w Centrum Kultury trwały taneczne
prezentacje i warsztaty, składające się na ten nieustający festiwal
teatru tańca. Jego twórcy - środowisko Lubelskiego Teatru
Tańca
- wymyślili Forum jako cykliczną, organizowaną cztery razy do roku
imprezę, aby regularnie pokazywać najciekawsze, reprezentatywne zespoły
z kraju i zagranicy. To już piąty rok istnienia Forum, które
wraz z Międzynarodowymi Spotkaniami Teatrów Tańca przynosi
lublinianom całkiem przyzwoitą dawkę tanecznych nowości......
Pozostałe
dwa
zaprezentowane na Forum spektakle zawdzięczamy partnerskiej
współpracy kulturalne Lublina i Nancy. Właśnie z Nancy
przybyła
na początku września francuska choreografka Sosana Marcelino, aby
przygotować wspólnie z zespołem Grupy Tańca
Współczesnego
Politechniki Lubelskiej projekt "Hydrogen bond". Premiera tej wersji
(pierwotnie był przygotowany z francuskim zespołem) odbyła się w
sobotę, dzień wcześniej choreografka zaprezentowała na Forum taneczny,
solowy "Só" ("Samotnie").
Choć to
przedsięwzięcie miało
niewątpliwe walory edukacyjne, obie prezentacje wzbudzają szereg
wątpliwości. Już w pokazanym w piątek własnym wykonaniu, całkowicie
autorskim "Só" Sosana Marcelino miała duży problem ze
spójnością narracji. Kilka ładnych, kuszących wizualnie
obrazów (świetny początek, kiedy klęcząca tancerka w sukni
baletowej powoli zbliża się poprzez pustą scenę ku widowni) nie jest w
stanie zrównoważyć wrażenia rozwlekłości. Nietłumaczony
portugalski używany w wielu miejscach spektaklu z początku intryguje,
na koniec tylko nuży. Ten celowy według Marcelino zabieg dopełnia obraz
jej występu zbyt ezoterycznego w swoich prywatnych, intymnych kodach,
zatrzymanego przed granicą komunikatywności.
"Hydrogen bond"
jest obciążony
takim samym grzechem - problemem z utrzymaniem widowiskowości. Według
zapowiedzi francuskiej artystki u źródła tej choreografii
leżała
chęć stworzenia tanecznych ekwiwalentów procesów
zachodzących w naturze, o pean poświęcony tajemnicom przyrody. Tego
typu nielinearne, afabularne widowiska nieobecność narracji
wynagradzają nastrojem, kreacją niezwykłego świata, własną nietypową
dynamiką. Tym razem kilka imponujących sekwencji oraz zaangażowanie
świetnego zespołu nie wystarczyły, aby stworzyć na scenie oniryczną
autonomię, konsekwentnie poprowadzić widowisko ku magnetycznemu
nastrojowi. Raziły skróty myślowe - banalny tekst
mówiony
przez tancerki, "łamiące się" postacie "odgrywające" lód,
nadmiar patosu skrzypcowej muzyki. Przy okazji okazało się, że Anna Żak
dopracowała się przez kilka lat pracy doskonałego, równego
zdyscyplinowanego zespołu, który domaga się najwidoczniej
śmielszych i ambitniejszych zadań.»
"Popis poszukiwaczy nieodkrytych światów"
Grzegorz Kondrasiuk
Gazeta Wyborcza - Lublin nr 222
22-09-2008
Siła
w różnorodności
O Jesiennej
edycji Forum Tańca Współczesnego w Lublinie
pisze Andrzej Z. Kowalczyk w Kurierze Lubelskim.
Jeśli ktoś chciałby szukać wspólnego mianownika trzech
spektakli zaprezentowanych w programie Jesiennego Forum Tańca
Współczesnego, znajdzie go bez kłopotu - to interesująca
myśl
choreograficzna i wysoki poziom wykonawczy.
Znakiem
firmowym
lubelskich prezentacji tanecznych jest różnorodność -
stylów, szkół, tradycji. Tegoroczne Forum w pełni
wpisało
się w tę tradycję. Przy owej rozmaitości można jednak uznać, że miało
jednak postać wiodącą. Była nią francuska (choć z pochodzenia
Portugalka) tancerka i choreograf - Sosana Marcelino [na zdjęciu],
której dziełem były choreografie dwóch z trzech
pokazanych spektakli, bardzo zresztą formalnie różnych.
Pierwszy
ze spektakli to zaprezentowana w piątek solowa realizacja
"SÓ"
(w języku portugalskim - "samotnie"). Takie solowe formy są zawsze
dużym wyzwaniem dla artysty, zwłaszcza wtedy, gdy mamy do czynienia nie
z krótkimi, kilkuminutowymi miniaturami, lecz z dużym,
trwającym
niemal godzinę spektaklem. Przykucie uwagi widzów na tak
długi
czas jest zadaniem niezwykle trudnym. A Sosana Marcelino jeszcze sobie
poprzeczkę trudności podwyższyła, rezygnując zupełnie ze scenografii
czy nawet szerzej - oprawy wizualnej, bowiem również światło
wykorzystywane jest przez nią nader oszczędnie. Przez cały spektakl
pozostawała na scenie sam na sam ze swoim ciałem, wspierając się
jedynie głosem, przy czym istotne było samo jego brzmienie, a nie treść
"monologów" i śpiewu, wykonywanych po portugalsku i
francusku, a
więc w językach, które trudno uznać za powszechnie znane w
Polsce. Powstaje zatem pytanie: czy Marcelino poradziła sobie z
zadaniem, które sama sobie postawiła? W dużym stopniu tak,
choć
mam jedno zastrzeżenie. Otóż był jednak odrobinę zbyt długi.
W
pewnym momencie pojawia się odczucie, że czas tancerki i odbiorcy,
które powinny przebiegać równolegle, zaczynają
się jakby
rozchodzić. Gdyby nie to, uznałbym "SÓ" za spektakl
kompletny; z
interesującą podróżą w głąb psychologicznego mikrokosmosu
artystki, świetną, choć nie nadużywaną techniką i znakomitym
wykorzystaniem kostiumów (kostiumem jest tu
również
nagość), które stają się rekwizytami.
Jeszcze lepiej
Sosana
Marcelino wypadła jako choreograf pracujący z dużym zespołem, co
zobaczyliśmy w spektaklu "Hydrogen Bond/Lublin" zrealizowanym z Grupą
Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej. Pod względem
wykorzystanych środków był to spektakl jeszcze bardziej
ascetyczny: nie było w nim nawet rekwizytów. W "Hydrogen
Bond"
to dźwięk stwarzał sceniczną przestrzeń, w którą
choreografka
wpisała swoje rozważania na temat rozmaitych stanów
skupienia
wody. I wypada tylko żałować, że ta premiera miała miejsce dopiero
teraz, bo spektakl z powodzeniem mógłby być pokazywany na
tegorocznej wystawie Expo, której tematem przewodnim była
właśnie woda.
O ile
choreografie Sosany
Marcelino dają się wpisać - używając pewnego skrótu
myślowego -
w refleksję nad problematyką psychologiczną i fizyczną, o tyle spektakl
"NO*21" Teatru Tańca Arka ma odniesienia zdecydowanie kulturowe. Jest w
dużej mierze spojrzeniem na zjawisko tańca współczesnego:
towarzyszących mu mód, stereotypów, a niekiedy
też swego
rodzaju rytuałów. Spojrzeniem nie tyle krytycznym, co raczej
autoironicznym, bo przecież twórcy spektaklu - Anna Krych i
Jacek Gębura - funkcjonują w samym jego centrum. Mimo to (a może
właśnie dlatego) potrafią zdobyć się na ironię, na spojrzenie z
dystansem również na to, co sami
tworzą.»
"Siła w
różnorodności"
Andrzej Z. Kowalczyk
Kurier Lubelski nr 222 online
22-09-2008
Jesienne
Forum Tańca Współczesnego
Lublin
19 - 21 września 2008

Campagnie Sosana Marcelino
(Nancy, Francja)
Teatr Tańca Arka (Wrocław)
NO*21 z cyklu:
Tańce, których nikt nazwać nie chciał
ruszają się: Anna Krych i Jacek Gębura
warsztaty tańca
współczesnego poprowadzą:
Sosana Marcelino ( Francja)
Jacek Gębura
Anna Krych

TanzArt
- Görlitz/ Niemcy
http://www.theater-goerlitz.de/
ttArka
17.07.2008
Polska PlatformaTańca
Komisja
Artystyczna
Polskiej
Platformy Tańca w składzie:
Edyta Kozak/ festiwal
Ciało_Umysł /Warszawa,
Anna
Królica/ nowytaniec.pl/ Kraków,
Adam Kamiński/
Festiwal Mandala/ Wrocław,
Joanna
Leśnierowska/ Stary Browar Nowy Taniec / Poznań
Anna
Hryniewiecka/ CK Zamek / Poznań
niniejszym
uprzejmie informuje, że po podjętej w ramach obrad wnikliwej analizie
rodzimej sytuacji tańca i nazwaniu jego największych potrzeb oraz
burzliwych dyskusjach nad stanem i przyszłością
współczesnego
tańca i sztuki choreografii w Polsce, zdecydowała się na przyjęcie
modelu platformy, który skupia się na prezentowaniu młodych
artystów (młodych przede wszystkim choreograficznym stażem)
-
tych, którzy w nikłym, lub niewielkim stopniu funkcjonują
dziś w
świadomości międzynarodowego środowiska tańca, a stanowić mogą ciekawą
i oryginalną propozycję dla zagranicznego odbiorcy naszego wydarzenia
(profesjonalnych kuratorów, programatorów i
specjalistów tańca współczesnego) oraz zdają się
w dniu
dzisiejszym najlepiej rokować dla przyszłości i rozwoju sceny tańca
współczesnego w Polsce. Pamiętając o misji platformy,
którą jest uaktualnienie mapy Polskiego tańca, rozumiejąc
uaktualnienie jako jednoczesną ewaluację już istniejących i wskazywanie
na nowe potencjalne źródła tanecznej kreacji, Komisja
zdecydowała się na dwa sposoby prezentacji w ramach platformy: -
popołudniowe i wieczorne pokazy wyselekcjonowanych spektakli oraz -
spotkania, i możliwość prezentacji dvd dorobku/ działalności
zaproszonych przez Komisję znaczących artystów polskiej
sceny
tanecznej. Wierząc gorąco w siłę dyskusji i potrzebę jednoczenia
polskiego środowiska w walce o polepszenie warunków
artystycznych i infrastruktury dla tańca współczesnego w
naszym
kraju, pragniemy by program platformy został także wzbogacony o
dyskusje i panele z udziałem polskich artystów,
dziennikarzy, i
zagranicznych gości, by móc wspólnie ocenić stan
sztuki
tańca i ustalić strategię jej rozwoju w Polsce.Po zapoznaniu się z 60
zgłoszonymi do platformy tytułami, Komisja Artystyczna PPT (w
głosowaniu, w którym każdy juror dysponował jednym głosem na
dany spektakl) podjęła decyzję o wyborze następujących spektakli do
prezentacji w ramach Polskiej Platformy Tańca:
Teatr Bretoncaffe
/ Tańcząc Sarę Kane
Mikołaj
Mikołajczyk / Waiting
Iwona Pasińska /
Moment: Gra II
Koncentrat /
2moreless
Towarzystwo
Gimnastyczne / NIC
Renata
Piotrofska/towarzystwo przetwórcze / Tańcząc z wrogiem
Good Girl Killer
/ Good Girl Killer
Teatr Tańca
ARKA / Tańce których nikt nazwać nie chciał-
„NO*20”.
Radosław Hewelt
/ Close-up
Dominika Knapik / jak wam się podobam?
Anita Wach / INCH 1,5
Tomasz Bazan / Lang
Maria Stokłosa / vacuum
Ewa Bańkowska / enter
Komisja
pragnie również zaprosić do indywidualnych prezentacji
dvd/spotkań z gośćmi następujących artystów/ zespoły :
Teatr Dada von
Bzdülöw / Gdańsk
Lubelski Teatr
Tańca / Lublin
Polski Teatr
Tańca / Poznań
Teatr Okazjonalny
/ Sopot
Witold Jurewicz /
Teatr Alter / Kalisz
Tournee
Lubelskiego Teatru Tańca i
Teatru Tańca Arka po Białorusi było realizowane przy pomocy finansowej
Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Urzędu Miasta Wrocław.
Bardzo serdeczenie
dziękujemy!!!
Zaproszenie z Białorusi
21-28.05.2008
Pod
koniec maja TTArka
wspólnie z Lubelskim Teatrem Tańca wyruszy w trasę po
Białorusi
na zaproszenie od GALLERY Dance Theatre z Grodna. "Poemat na stawy i
krtań..." zostanie pokazany w Mińsku , Grodnie i Gomelu.

!!!Z powodu
problemów wizowych,
prezentacje Arki na PhillyFinge w następnym roku!!!

ttArka
na
Fringe Festiwal Philadelphia- USA
http://www.livearts-fringe.org/home.cfm
11-13 . 09.2008
"Fringe Festiwal jest znanym
festiwalem
teatrow awangardowych i przyciaga artystow
z calego swiata"
Margaret
Berczynski Director
Philadelphia International Institute

Międzynarodowe
Prezentacje
Współczesnych
Form Tanecznych w Kaliszu
27.04.2008
TTarka - Poemat
ruchowy na ręce i krtań
|

|
Padlina
- wg Charles'a Baudelaira - NO*2
Na głosy gardłowe, grupę instrumentów różnych z
użyciem ciał ruszających się .
TTArka / Mtt
pomysł,
scenariusz – Jacek Gębura
realizacja i budowanie konstrukcji ruchowych zespół TTArka /
MTT
pon. 17.03 godz. 20
- I
wt. 18.03 godz.
20- II
śr. 19.03 godz. 20-
III
czw. 20.03 godz
20 - IV....7
sala prób - Teatru Muzycznego Capitol
ul. Piłsudskiego 72
bilety-10 zł
Marta Dunajko
Dominika Józefowiak
Katarzyna Cieślik
Dorota Radwańska
Basia Kamińska
Katarzyna Torzyńska
Małgorzata Wodyńska
Anna Krych
Ania Pełdiak
Piotr Stawiński
Maciej Sado
Magdalena Pasierska -głos
Tomasz Leszczyński – głos
Marcin Ożóg - kontrabas
Paweł Romańczuk - pianino
Maciej Markowski - instrumenty dęte
Dostrzec piękno, dostrzec
życie, dostrzec ruch tam gdzie nie myślimy, że występuje.
Miłości jest tam gdzie jej nie ma, życie jest tam gdzie wydaje się nie
być, a gdy się kończy zaczynają się marzenia o jego wiecznym trwaniu,
marzenia już nietrwającego.
Na motywach Padliny Ch. Baudelaira opowieść o ruchu w bezruchu, świetle
w ciemności.
Aleatoryzmem intuicyjnie kontrolowanym niczym rzutem kostki będą
podejmowane decyzje o działaniach scenicznych tancerzy,
wokalistów i muzyków. Przygotowane konstrukcje
będą
podlegać intuicyjnemu kontrolowaniu i decyzjom
„dyrygenta”
- czuwającego nad kształtem
dramaturgicznym spektaklu. Symfonia zależności ruchowo dźwiękowych
zbuduje obraz relacji między ludźmi o ich troskach i radości.
Okazało się, że można odwrócić kolejność. Ukazać formę w
momencie jej powstawania, nazwać ją wtedy i zrozumieć.
(...)Wszystko
się zapadało, jarzyło, wzbijało,
Jak fala się wznosiło,
Rzekłbyś, wzdęte niepewnym odetchnieniem ciało
Samo się w sobie mnożyło.
Czerwie biegły za obcym im brzmieniem muzycznym
Jak wiatr i woda bieżąca
Lub ziarno, które wiejąc swym ruchem rytmicznym
W opałce obraca i wstrząsa.
Forma świata stawała się nierzeczywista
Jak szkic, co przestał nęcić
Na płótnie zapomnianym i który artysta
Kończy już tylko z pamięci.
A za skałami niespokojnie i z ostrożna
Pies śledził nas z błyskiem w oku
Czatując na tę chwilę, kiedy będzie można
Wyszarpać ochłap z zewłoku.
A jednak upodobnisz się do tego błota,
Co tchem zaraźliwym zieje,
Gwiazdo mych oczu, słońce mojego żywota,
Pasjo moja i mój aniele!(...)
Padlina Ch.Baudelaire
znaki
konstrukcji ruchowych
przyg. Katarzyna Torzyńska
11.03.2008
pokaz
filmów Teatru Tańca ARKA
11 marca o godzinie 20:00 we
Wrocławiu w winiarni La luz
(stara Baszta, ul. Krainskiego 14)
XVI
Krakowskie Spotkania Baletoffowe
Krakowskie
Spotkania Baletowe od lat mają swoje miejsce na polskiej scenie
tanecznej. To impreza, która zdołała wypracować własną
wierną publiczność. Ideą przewodnią Festiwalu jest popularyzacja tańca,
ze szczególnym naciskiem na taniec współczesny. W
ostatnich latach festiwal zdominowały prezentacje osadzone w stylistyce
modern, contemporary dance, neoklasycznej. Stąd proponowana zmiana
nazwy na Krakowskie Spotkania BaletOFFowe. Jednocześnie poprzez swoją
„bliskobrzmienność”, pozostałaby wierna tradycji
wypracowanej już nazwy własnej. Krakowskie Spotkania BaletOFFowe są
imprezą o charakterze niekonkursowym. Na naszej scenie prezentują się
zespoły początkujące, jak również zespoły
„gwiazdy”, które budują renomę festiwalu
oraz ułatwiają jego promocje.
23.XI.2007
r. - 25.XI.2007r.
25.XI.2007r.
godz.19.00
Teatr Tańca Arka (Wrocław)
Dialogi
na ręce i nogi
"NO*2
Po
Spotkaniach Teatrów Tańca
w Lublinie

Komu recenzję - o
spektaklu Teatru Tańca Arka
Na
scenie trzy mikrofony, przygotowane jak do koncertu. Za chwilę pojawią
się trzej mężczyźni. Każdy z nich zajmie miejsce przed jednym z
mikrofonów i w ten sposób rozpocznie się dość
dziwny recital. Aktorzy
przez większą część spektaklu trzymają się razem. Najczęściej w
trójkę
wykonują te same figury, powtarzają sekwencje. Różni ich
jednak nie
tylko własna fizyczność, postawa, wygląd, ale także jakości,
których
używają. Każdy z nich konstruuje na scenie postać czerpiąc z własnej
osobowości. W programie zamiast zwyczajowych imion postaci są dość
abstrakcyjne oznaczeni jako Niskodźwiękowiec (Piotr Kamiński),
Zwrotkownik (Jacek Gębura) i Refreniec (Witold Jurewicz). Już w tych
imionach postaci widać niekonwencjonalne podejście do formy. Potrzebę
zmiany zastanych, ustalonych zasad.
Mężczyźni
podchodzą do mikrofonów i w niezwykle teatralny
sposób odgrywają śpiew.
Zgodnie z brechtowskim efektem wyobcowania: otworzą usta, jednak z ich
krtani nie wydobędzie się ani jeden dźwięk. Tylko wyrazem twarzy będą
starali się odwzorować grymasy śpiewaków czy piosenkarzy w
trakcie
recitalu. Kiedy gestom nie odpowiada świat dźwięków, budzi
to zawsze
efekt śmieszności. Jak bardzo się starają wyglądać naturalnie! Nasuwa
się pytanie, czy można śpiewać nie wydając z siebie żadnego dźwięku,
nie używając strun głosowych? W poemacie ruchowym na stawy i krtań
–
można. Na tym chyba polega wyjątkowość tego przedstawienia. Nie chodzi
przecież tylko o to, żeby wykonać piosenkę. Muzyki i tak nie zabraknie
w tym spektaklu. Tancerze udowodnią jeszcze potęgę swoich
głosów - nie
każda próba ich śpiewania jest tylko niemym obrazem. Kiedy
po
parokrotnym powtórzeniu tego chwytu, widz oswaja się na
tyle, że już
nie spodziewa się usłyszeć śpiewu, wykonawcy, na przekór,
rozśpiewują
się na dobre.
Teatr Tańca Arka lubuje się w takich
niekonwencjonalnych rozwiązaniach, udziwnieniach. Zobaczyć spektakl Komu
piosenkę…
w kanonicznej wersji, zafiksowanej, jest niemożliwe. Koncepcja,
którą
stworzył Jacek Gębura, podlega ciągłym modyfikacjom. Zapewne w dużej
części spektakl jest improwizowany. Ma to swój urok. Tym
razem –
zmianom uległo zakończenie spektaklu. Nieoczekiwanie, już po
wyciemnieniu, po oklaskach publiczności pojawia się znowu trzech
mężczyzn. Piotr Kamiński, recytuje fragment spowiedzi Jacka Soplicy z
poematu (!) Mickiewicza. Obok Kamińskiego stoją nieodłączni, jak w
całym spektaklu, Jacek Gebura i Witold Jurewicz, którzy żywo
reagują na
wypowiadane słowa, przypomina to coś w rodzaju próby
przekładu słowa na
język migowy. W rzeczywistości nie korzystają jednak z tego kodu. Znowu
ma miejsce rozbicie jednej czynności na kilka elementów
(słowo, ruch,
gra aktorska), każdym z nich w izolacji zajmuje się aktor. Jeden
mówi,
drugi porusza się, trzeci odgrywa sytuację mimicznie. Uwagę zwraca
również stylizacja, która się dokonuje w warstwie
fonetycznej. W
dzisiejszych czasach dość specyficznie brzmi konsekwentne podkreślenie
artykulacji „ł” w wariancie kresowym, godnym samej
Niny Andrycz. Ta
przedwojenna szkoła recytacji aktorskiej dawno już nie obowiązuje, ale
użycie jej ewokuje wspomnienia dawnych czasów…
Oczywiście to kolejna
gra z widzem. Wybór dzieła, które jest bardzo
mocno zakorzenione w
naszej kulturze i automatycznie rozpoznawane przez każdego Polaka, ma
swój przewrotny cel. Mówienie o szarganiu
świętości – to za wiele, ale
wykorzystywanie Pana Tadeusza do
występów á la kabaret , nosi w sobie znamiona
prowokacji.
Teatr
Tańca Arka to bardzo specyficzny rodzaj teatru, w którym
nieustannie
szuka się nowych rozwiązań formalnych. Zdecydowanie podszyty nicią
awangardowej przekory, eksperymentujący. Niewiele ma to jednak
wspólnego z tańcem konceptualnym. Choć przesunięcie
dominanty z ruchu
na muzyczność ( jak w tym spektaklu TTA) czy inny koncept może to
sugerować. Twórcy dystansują się od formy ciągłej narracji.
Tworząc
przedstawienie, konstruują luźno powiązane ze sobą sceny,
które
oscylują wokół tematu muzyczności.
Jacek
Gębura (autor scenariusza) wydaje się, być również reżyserem
spektaklu,
nie przyznaje się do inspiracji kabaretowych. Mimo to struktura i
charakter przedstawienia mają wiele wspólnego z tą formą
teatralną.
Kolejne sceny można czytać jako gagi czy skecze. Najczęściej eksponują
potencjał komiczny. Może kabaret kojarzy się z formą sztuki niskiej, o
ile można jeszcze mówić o sztuce elitarnej i masowej w
„dobie
postmodernizmu”. Nie można jednak zapominać, że właśnie w
Cabaret
Voltaire spotykali się niegdyś dadaiści i tam zmagali się z
zagadnieniami formy i przyzwyczajeniami widza. A ten niepokorny duch
poszukiwań artystycznych wydaje się być bliski twórcom
Teatru Tańca
Arka.
Muzyczność spektaklu Komu
piosenkę…. odnosi
się nie tylko do zabawy formą recitalową. Grzechem byłoby nie wspomnieć
o obecności na scenie Małych Instrumentów, z
których Paweł Romańczuk i
Marcin Ożóg wydobywają różnorodne, dźwięki,
budując niezwykła
atmosferę. W rozstawionym kramiku można obok prawie nieobecnych
typowych instrumentów dojrzeć dziwne przedmioty. Wszystkie,
jak się
okaże, mogą wziąć udział udział w tym improwizowanym koncercie na
różne
odgłosy, i brzmienia. Nie trzeba chyba dodawać jak klimatycznie
oddziałuje ich obecność na całość przedstawienia.
Poza
tym obiecana ‘piosenka na stawy” również
wybrzmi, wykona ją
Niskodźwiękowiec. Piotr Kamiński na chwilę odsłoni swoje plecy
–
instrument, które z ciemności wyłoni punktowy reflektor.
Wraz z tym
zaczyna się swoisty koncert. Każdemu ruchowi pięknie wyrzeźbionego
ciała towarzyszy dźwięk zgniatanych stawów, strzykania w
kościach.
Widz, prawdopodobnie odczuwa ją bardzo cieleśnie. Z drugiej strony nie
chce sie wierzyć, że tak zdrowo wyglądającemu ciału może grozić jakiś
rozpad.
Wydaje
się, że Teatr Tańca Arka nie został do końca jeszcze odkryty w naszym
polskim tanecznym światku. A szkoda… Na pewno jest to teatr
autorski.
Miejmy nadzieję, że po lubelskim występie i krakowskich Spotkaniach
Baletoffowych (na których wkrótce wystąpią ze
spektaklem dialogi na ręce i nogi - No 2), będzie
więcej możliwości obserwowania ich twórczości poza rodzimym
Wrocławiem.
www.nowytaniec.pl
Anna Królica
(...)Jeszcze tylko do Panów z
Teatru Tańca Arka w odpowiedzi na tytułowe pytanie Komu piosenkę – poemat
ruchowy na stawy i krtań:
takiej zabawnej, „odtańczonej” z rozmachem (aż
kości bolą,
prawda?) i absurdalnej piosenki, i owszem, wysłuchać warto(...)
CriticalDance
www.ballet-dance.com
Agnieszka
Goławska
Dance Theater Arka (Teatr Tanca
Arka) – Who wants a song – a poem for
the joints and the larynx .
(...)Nice
and self-distanced performance. Four man are
struggling to scream, shout or talk... but the only sound which comes
from
their throat is silence. The dance seems to be only way of expressing
their
emotions... but don't get confused, its not traumatic work about
impossibility
of communication. Silence is rather only a pretext for having fun by
moving,
interacting and... maxing strange sounds with actors body (or rather
– with
synthesizer which is accompanying movement of performers). I'm only not
sure if
I liked “concert for small toys” - wicked
life-performance given by Pawel
Romanczuk and Marcin Ozog (from post-jazz formation Robotobibok). It
seemed to
have lose connections with whole performance... but moments of
confusion were
definitely overwhelmed by the ending of performance – short
recitation in a
parody style of piece of polish epic poem “Pan
Tadeusz” by Adam Mickiewicz(...)
CriticalDance
www.ballet-dance.com
Michał Miłosz Zielinski
 |
Program prezentacji
7 listopada
19:00 Lubelski
Teatr Tańca
(Lublin) “48/4”
8
listopada
18:00 Compagnie
7273
(Szwajcaria) „Climax
Company B. Valiente (Norwegia)
„Tożsamość”
20:00 Serbian National
Theatre
(Serbia) „Język ścian”
22:00 Teatr
Tańca ARKA (Wrocław) „Komu
piosenkę - poemat ruchowy na stawy i krtań”
Grupa Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej (Lublin)
„Clear/n” (work in progress)
9
lisopada
18:00 RemDance / Tugce Tuna Project
Company
(Turcja) „Phronemoph
20:00 ATELIER
Polskiego Teatru
Tańca (Poznań)
„Czas Ewy” , „XY
Road”
Śląski Teatr Tańca –
Laboratorium Choreograficzne (Bytom)
„Przenikanie”
22:00
Anna Majcher (Polska/Holandia) „Next study on
perspective“
Wojciech Mochniej/W&M Physical Theatre
(Polska/Kanada)
„Just po prostu”
Konrad Szymański (Polska/Holandia) „SOLO.06”
10
listopada
18:00 Towarzystwo
Gimnastyczne
(Poznań) „nic”
20:00 Ann van den Broek (Holandia)
„Co(te)lette”
22:00 Renata
Piotrowska (Warszawa)
„Teraz”
Dominika
Knapik (Kraków)
„Jak wam się podobam?”
11 listopada
18:00 Teatr
Narodowy Luciana
Blaga (Rumunia) „Solo on
line”
Narodowe Centrum Tańca (Rumunia)
„James”
20:00 Sodaberg
(Chorwacja)
„Victoria Beckham ma migrenę”
22:00 mufmi teatr
tańca
(Warszawa) „Cztery róże dla Lucienne”
Dawid Lorenc (Polska/Belgia) i
Mikko Hyvönen (Finlandia)
„Dwóch
szczęśliwych przyjaciół”
 |
V
Festiwal Sacrum-Profanum
http://www.sacrumprofanum.pl/
16-23 września 2007 -
Kraków
Po prezentacjach
muzyki kompozytorów związanych
z Wiedniem
(2004), Rosją (2005) i Francją (2006) podczas piątej edycji Festiwalu
zabrzmią dzieła twórców amerykańskich.
Wśród
utworów, prezentowanych przez czołowych muzyków i
zespoły z całego świata,
znajdą się dzieła takich kompozytorów, jak: George Gershwin,
Charles Ives, Steve
Reich, Leonard Bernstein, Elliott Carter, John Adams, Philip Glass,
John Cage
i... Miles Davis.j.
Finałowy koncert Festiwalu - BERNSTEIN. BROADWAY W NOWEJ HUCIE (West
Side Story
- On the Town - Wonderful Town - Candide), wyreżyserowany przez Konrada
Imielę,choreografia Jacek Gębura.
 |
W
tym roku kultowy festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty pierwszy raz
wzbogacono o przegląd filmów tańca.
W bloku tanecznym przygotowanym
przez Fundację Kino Tańca pojawiły się filmy DV8 i Vandekeybusa, Clary
van Gool. Poza blokiem filmowym udało się dużo bardziej poszerzyć część
taneczną, która toczyła się już odrębnym torem. Na Nowe
Horyzonty Tańca
złożyły się bowiem zarówno filmy, jak i warsztaty oraz
spektakle
taneczne.
Warsztatom
tańca patronowało hasło autentyczności ruchu. Poprowadzili je tancerze
i choreografowie związani z wrocławskim Teatrem Tańca
„Arka” (zarazem
organizatorzy Nowych Horyzontów Tańca), tj. Anna Krych i
Jacek Gębura
oraz założyciel, choreograf i pedagog Teatru Tańca
„Alter” z Kalisza,
Witold Jurewicz a także dawni tancerze tej grupy: Anna Wytych i Jacek
Owczarek.
Czterodniowe
warsztaty były bardzo intensywne, trwały po kilka godzin dziennie.
Budziły energię na pozostałą część dnia: obejrzenie filmów i
spektakli.
Najwięcej miejsca poświęcono pracy ze świadomością ruchu, umiejętności
kontrolowania przebiegu impulsów, po to, by osiągnąć
konkretny wyraz
czy efekt artystyczny. Aby ciało nie było blokowane ani hamowane, a
tancerz poznał pełnię swoich możliwości i był w stanie wykorzystać je
nie tylko na scenie, lecz także we wstępnej pracy nad choreografią.
Witold Jurewicz skupił się na wysiłkowym treningu ciała, pobudzającym
świadomość takich jakości ciała w ruchu jak ciężar, kierunek,
przestrzeń itp. Służyły temu zarówno konkretne ćwiczenia,
jak i
dopuszczające więcej swobody improwizacje (np. ćwiczenie rąk, z
zakreślaniem w powietrzu ósemki w różnych
kierunkach, tak, by niemal
zapomnieć o samym kształcie, choć jest on wciąż obecny), a nawet
– jak
określił ją sam Jurewicz – zabawa dla choreografów
wyostrzająca refleks
(osoby, nie nadążające za zmianą kierunków w obrębie koła i
koniecznością przekazania ruchu i słów w którąś
ze stron, są z kręgu
eliminowane; zabawa ta ma oczywiście wiele wariantów).
Zaskoczenie
budziły pierwsze zajęcia z Jackiem Owczarkiem, specjalistą od contact
improvistation. Zaproponował bowiem ciekawe i rozgrywające się w
przestrzeni kompozycje ruchowe. Dopiero na kolejnych zajęciach
powrócił
do improwizacji w kontakcie: z tym że pierwsza lekcja
„kontaktowa”
pozwoliła na swobodny improwizowany jam, dopiero podczas kolejnej
skupialiśmy się na pracy w parach, nauce partnerowania w kontakcie,
odczuwaniu ciężaru drugiej osoby, a także przenoszeniu własnego ciężaru
na nią, podnoszeniu. Szkoda, że zabrakło jeszcze jednych zajęć, aby
choć część zdobytych umiejętności wykorzystać w praktyce.
Praca
z dwiema tancerkami: Anną Krych oraz Anną Wytych miała kilka
punktów
stycznych: to solidna rozgrzewka i bardzo staranna nauka
poszczególnych
sekwencji tanecznych tworzących spójny i ciekawy układ. Na
zajęciach u
Ani Krych został on częściowo zaczerpnięty z jednego z ostatnich
spektakli teatru „Arka”: był przekazywany i
przyswajany powoli i
precyzyjnie, z dbałością o każdy ruch i gest, tak, by można było od
razu myśleć o jego scenicznym wyrazie. Gdy nauczyliśmy się wszystkich
fraz, można było zacząć różnicować kierunki, a na sali było
dość
miejsca, gdyż jednocześnie tańczyły trzy lub cztery osoby, co
prowadziło również do powstania ciekawych relacji między
nimi. Gdyby
czas na to pozwolił, można byłoby w oparciu o tak niewielki materiał
ruchowy, próbować stworzyć ciekawą etiudę, albo choć
zaskakujące i
niespodziewane akcje w ruchu.
Ania
Wytych swoją rozgrzewkę wzbogaciła ćwiczeniami autorstwa jednej z
twórczyń modern dance – Marthy Graham. Pozwoliło
to bardzo mocno odczuć
na w swoim ciele, co właściwie znaczą tak rozpowszechnione we
współczesnym tańcu terminy, a zarazem elementy jego techniki
jak
„contraction” (napięcie) oraz
„release” (rozluźnienie) wyrażające
naprzemienne spinanie i rozluźnianie mięśni (zwłaszcza partii
skupionych wokół centrum wszystkich ruchów,
znajdującym się na
wysokości splotu słonecznego). Pozwoliło to na ich świadome
wykorzystanie w tańcu, którego uczyliśmy się podczas
kolejnych lekcji.
Tempo nauki było zdecydowanie szybsze niż u Ani Krych, lecz taniec
zupełnie inny, bardziej kontrastowy i ekspresyjny.
Zajęcia
z Jackiem Gęburą skupiały się na ekspresyjnym znaczeniu
gestów i
ruchów, a fragmenty taneczne, które zaproponował,
były raz szybkie i
rwane, innym razem płynne, co znakomicie się uzupełniało. Zawsze
–
poprzedzone jednak skupieniem na własnym ciele, tak, aby poczuć każdą
jego część, najpierw w kontakcie z podłożem (podłogą), potem w ruchu,
wolniejszym i szybszym, co budziło także świadomość ciężaru ciała i
innych jego jakości, z którymi mamy do czynienia tak na co
dzień, jak i
w ruchu tanecznym. Zajęcia z Jackiem Gęburą zwieńczyła długa i burzliwa
dyskusja o procesie twórczym tancerza i choreografa, z
której wyłoniło
się kilka ważnych wniosków. Najbardziej istotne wydaje się
bowiem, by
tworzenie wynikało z rzeczywistej potrzeby a także, by było aktem
odwagi i szczerości wobec siebie. Mimo wielu problemów, z
jakimi
borykają się niekomercyjni twórcy, nie wolno im zatracić
entuzjazmu i
świeżości w podejściu do tematu, a nawet jeśli się to zdarzy
– gdyż
kryzys wydaje się nieodłączną częścią procesu twórczego
– powinni umieć
go przezwyciężyć i przemienić na swoją korzyść. Oczywiście,
równie
ważna jest postać lidera, spajającego wiele osobowości ludzkich i
wydobywającego z nich to, co najlepsze, nawet w atmosferze
sporów,
kłótni i mocno ścierających się opinii. Tylko wtedy może
powstać coś
naprawdę wartościowego. Ważny jest zatem również krąg
współpracowników,
których eliminuje sam czas. Zostają tylko najwytrwalsi.
Po
warsztatach we Wrocławiu wcale nie trudno jest uwierzyć, że takich
entuzjastów tańca o mocnej sile woli i … mocnych
mięśniach, nie
zabraknie.
wrzesień 27th, 2007
Wśród
spektakli pokazanych w ramach Sceny Prezentacji Nowych
Horyzontów Tańca podczas
Festiwalu Era Nowe Horyzonty znalazł
się zwycięzca Prezentacji
Współczesnych Form Tanecznych w Kaliszu (2004) : kameralny
spektakl Trzcina Jacka Owczarka i Anny Wytych, a
także kontrowersyjne przedstawienie W drodze
T’eartu Kam z gościnnym udziałem Witolda Jurewicza. Teatr
Tańca „Arka”
zaprezentował swoje cztery spektakle (co przypominało małą
retrospektywę ich twórczości), tj.: jeden z cyklu „Dialogi na ręce i
nogi” :
NO*2 oraz
dwa z cyklu „Tańce, których nikt nazwać nie
chciał”: NO*21, NO*20,
a
także Komu
piosenkę – poemat ruchowy na stawy i krtań.
W ostatnim spektaklu, którego premiera
odbyła się podczas tegorocznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, Maćka
Prusaka zastąpił Piotr Kamiński (wokalista i aktor Teatru Muzycznego
„Capitol”), podobnie jak w NO*20.
Dla
wszystkich pokazanych spektakli Teatru „Arka”
charakterystyczne wydaje
się poszukiwanie i badanie związków między ruchem a
dźwiękiem, co
często prowadzi do wielu zabawnych interakcji i ciągów
przyczynowo-skutkowych. Spektakle
zmieniają się w absurdalne - a momentami groteskowe - koncerto-pokazy
czy koncerto-spektakle, w czasie których wszystko staje się
możliwe. Na
tle tego przerysowania zaskakuje NO*21, zdecydowanie bardziej ascetyczny i
spokojniejszy i to na nim właśnie chciałabym się skupić.
W
ciemności widać sylwetkę Jacka Gębury, stojącego przodem oraz Anny
Krych, zwróconej do widowni tyłem, ubranej jedynie w
spódnicę. Spektakl
rozpoczyna półprywatny zwrot tancerza do publiczności, w
którym skarży
się jak ciężko jest zacząć i snuje swoje urywane refleksje na temat
samotności. Powoli przechodzi do sedna, dzieląc się zwierzeniem, że
„słowa, które kończą się twardo nie sprawiają mu
takiej przyjemności
jak słowa kończące się miękko”. No bo jak tu
porównywać „krowę” i
„dobroć”? A już zwłaszcza
„miłość” brzmi całkiem odmiennie. Słowo to
wywołuje prowadzony delikatnie i wcale nieoczywisty temat spektaklu,
który wydaje się zresztą tylko jednym z możliwych
motywów przewodnich.
Znane jest bowiem dążenie Jacka Gębury do tego, by spektakle pozbawić
znaczenia, zedrzeć zeń siatkę semantyczną. Na ten trop naprowadza także
umieszczany przy danych o NO*21, cytat z Wielościanu
Jerzego Sosnowskiego, w którym padają m.in. słowa, by
„Zedrzeć z niego
[świata] znakowość, stanąć oko w oko z rzeczywistością
zdezinterpretowną. (..) Jeśliby nawet ta próba miała
skończyć się
niepowodzeniem, będzie jednak udana, gdyż pozostanie po niej wiara, że
gdzieś istnieje to Znaczenie, do którego nie udało się nam
dotrzeć”.
Mimo
tego wprowadzenia spektakl ARKI wydaje się bardzo klarowny w odbiorze,
staje się zabawą w tworzenie znaczeń i ich dewaluowanie. Na scenie
widzimy parę bohaterów: kobietę i mężczyznę, co już z
góry zdaje się
narzucać temat, wprowadzony dodatkowo przez miękko zakończone słowo
„miłość”. A jednak sceniczna prezentacja związku
między dwiema bliskimi
osobami daleka jest od zwyczajowych oczekiwań odbiorców i od
najczęstszych przedstawień tego wątku. Na początku kobieta jest bierna,
stoi bez ruchu, nawet gdy mężczyzna kreśli szminką na jej plecach
szereg koncentrycznych kół. Teraz to ON jest liderem, tańczy
więc
płynnie, giętko, popisując się także wstawkami niemal
breakdance’owymi.
Stopniowo jego ruch staje się bardziej punktowany, cięty, a wrażenie to
wzmacnia muzyka (m.in. dzwonki) puentująca każdy ruch. Tak jak gdyby
tancerz chciał pokazać nam za pomocą swego ciała ową dojmującą
różnicę
między tym, co miękkie, a tym, co twarde, rozszerzając pole znaczeniowe
ze słów na ruch i ciało (a zarazem na modelowych kobietę i
mężczyznę,
tj.: kojarzone z nimi jakości: męską twardość i kobiecą miękkość,
łagodność). W końcu muzyka przeobraża się w ostrą, metalową piosenkę, a
wydobyta światłem twarz tancerza poddaje się jej, wykrzywiając w
najprzedziwniejszych minach, niemal tak, jak gdyby sam tancerz stał się
wykonawcą utworu.
Po
tej hałaśliwej scenie następuje wyciszenie u stóp kobiety
– gdy tancerz
siada przy stojącej tancerce i, słysząc dźwięki muzyki klasycznej,
próbuje dostroić się do jej brzmienia, lecz czasem jego głos
staje się
gardłowy lub falsetowy. Następnie w powietrzu słychać miarowe buczenie,
przypominające odgłos pracującej maszyny, zaś tancerz stopniowo podnosi
się i od ruchów przy ziemi przechodzi do swobodnego tańca w
pionie, z
licznymi wyskokami. Gdy kończy, do głosu wreszcie może dojść kobieta.
Jej pierwsza solowa scena ma charakter groteski: gdy odwraca się
przodem, między jej piersiami widać zawieszony sztuczny, plastikowy
fallus, a z offu słychać głos mówiący kilkakrotnie frazę
„słowa, które
kończą się twardo” – głos należy do Jacka Gębury,
lecz wtłoczony
zostaje w usta tancerki, co tworzy dziwny, dwuznaczny efekt. Dopiero
potem mamy do czynienia z kobietą samą, „bez
dodatków”. W ciszy
przechadza się niczym po wybiegu, zerkając zalotnie i z uśmiechem, w
stronę publiczności. Powoli inicjuje kobiecy dyskotekowy taniec,
kołysząc biodrami w zmysłowo, choć czasem w przerysowanych wygięciach.
Jakby wywołana jej ruchem rozbrzmiewa piosenka The Beatles Women,
którą tancerka po chwili ucisza (jak żywy organizm).Wreszcie
następuje
eksplozja taneczna, w której tancerka daje upust swoim
potrzebom. Widać
tu liczne powtórzenia, dużo ruchu zamaszystego i
kołyszącego. Ciekawym
elementem jest niewątpliwie ścieranie narysowanych wcześniej na
podłodze rysunków, tak jakby kolejne ruchy miały zetrzeć
jakieś ślady.
Podobnie intrygujące wrażenie wywołują repetycje prostego ruchu:
rozwinięcia ze stania do podpory (pompki) i powrotem, odbywające się
wzdłuż narysowanej na podłodze linii prostej. Wygląda to tak, jak gdyby
rysunki i wykresy chwytały ciało tancerki, które
próbuje uwolnić się z
narzuconych ruchów i konieczności ich powtarzania.
Gdy
tancerka strąca ze stojącego w głębi stołu dziecinny bączek, dostrzec
można sylwetkę tancerza. Zakłada powoli marynarkę, a tancerka wyłania
się niebawem w purpurowej sukni z satyny. Zasiadają z dwóch
stron
stołu. Oboje delikatnie gładzą i pocierają jego powierzchnię, lecz
tancerz co jakiś czas gwałtownie weń uderza. Kobieta przez większą
część czasu jest spokojna i łagodna, mężczyzna coraz bardziej
natarczywy. Stopniowo kobieta dostraja się do jego rytmu a pod koniec
on do jej – tancerz wycisza się, a ich ręce zastygają obok
siebie na
blacie stołu. Scena ta to sugestywne wyobrażenie prób
nawiązania
porozumienia i wszelkich trudności, z jakimi spotkać się może
dwójka
bliskich ludzi. Nie zawsze harmonia (często pozorna) jest jedyną
receptą na szczęście, warto też umieć słuchać, czy kobiecie i
mężczyźnie z NO*21 się udało…?
Spektakl
kończy ich wspólny taniec – najpierw płynny i
zamaszysty, lecz
przechodzący w rwany duet dwóch mechanicznych lalek z
pozytywki, które
na końcu upadają, choć wciąż są razem, blisko.
Mimo że NO*21
odbiega od innych przedstawień ARKI – nie jest tak
prześmiewczy i
groteskowy, nie epatuje ogromną różnorodnością scen
– da się w nim
dostrzec kilka wspólnych motywów: grę ruchem i
dźwiękiem oraz szukanie
związków między nimi, a także zabawę, nawet jeśli momentami
bardzo
poważną, w (przypadkowe lub nie) tworzenie znaczeń.
Teatr
Tańca Arka - “NO*21″
sierpień
29.08. 2007
Julia
Hoczyk
Kino
tańca na salony!
Taniec
współczesny i teatr tańca to dziedziny doceniane przez
bardzo wąskie i specyficzne grono publiczności. Podobnie jak szeroko
pojęte kino eksperymentalne. Kiedy połączymy te dwie sztuki, powstaje
pytanie: kto przyjedzie ten przedziwny miks zobaczyć? Debiutujący na
Erze Nowe Horyzonty cykl Nowe Horyzonty Tańca udowodnił, że chętnych na
kolaż wizji tancerzy i filmowców jest niewielu. Pomijając
oczywiście
samych tancerzy, których w Teatrze Lalek i kinie Warszawa
nie brakowało
- pisze Katarzyna Kamińska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.
«W
pięciu zestawach zobaczyliśmy parę świetnych filmów,
które obroniłby
się pod szyldem każdego innego bloku. Na pewno należą do nich produkcje
DV8 Physical Theatre [na zdjęciu], formacji Ulitma Vez czy debitu
fabularny Clary van Gool "Pomiędzy dwoma domami". Pojawiły się też dwa
ciekawe dokumenty: "Zikr", wcześniej wspomnianej już holenderki van
Gool - krótka, esencjonalna impresja o tradycyjnym tańcu
islamskim i
"52 procent" Rafała Skalskiego. To by było na tyle. Reszta to
głównie
krótkometrażowe etiudy i animacje, często niezrozumiałe,
pozbawione
puenty i co najgorsze: często pozbawione ruchu. Najbardziej
zawiódł
zestaw z filmami polskimi, uściślając: głównie etiudami
studenckimi,
które do ciekawego, profesjonalnego, świeżego kina
holenderskiego mają
się jak Kielce do Nowego Jorku. Znalazło się tam, owszem, parę
ciekawych animacji młodych filmowców, które
czasem odwoływały się do
tańca czy ruchu, ale czy to wystarcza, by nazwać je kinem tańca?
Patrząc na prace kolegów z zagranicy, odpowiedź jest
oczywista.
Jacek Gębura i jego współpracownicy
zafundowali nam ciekawe
doświadczenie. Nie można im odmówić tego, że poszerzają
horyzonty, bo
większość widzów pewnie kojarzy tę kategorię z ckliwymi
produkcjami
typu "Dirty Dancing". Tu zamiast romansów czy tanecznych
bitew
ulicznych dostajemy podróże w głąb nieświadomości,
eksplorowanie lęków
i tym podobne. Jednak czy potrzeba na to osobnego cyklu?
Który by być
cyklem musiał zostać doprawiony paroma niezrozumiałymi zapychaczami?
Kino tańca powinno zacząć konkurować z filmami nietanecznymi, a nie
chować się w bezpiecznej niszy. Tym bardziej na Erze Nowe Horyzonty -
promującej kino ambitne, nie komercyjne, wymagające. Tak więc: kino
tańca na salony!»
Katarzyna
Kamińska
Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 177
31-07-2007
nowy cykl...
ttArka
PADLINA wg Ch.Baudelaire'a
padlina-NO*1
premiera odbyła
się podczas prezentacji sceny działań performatywnych
NOWE HORYZONTY
TAŃCA 26.07.2007
Tomasz Leszczyński
Paweł Romańczuk
Jacek Gębura
Scena działań
performatywnych
NOWE
HORYZONTY TAŃCA
Mleczarnia
SPOTKANIA
W RUCHU – 26.07.2006 godz
20
Cena
10 zł
SET 1
uSpokój
Ducha
(PREMIERA)
Małgorzata Wodyńska
SET
2
Kobieta
w
Mleczarni z walizką (PREMIERA)
Anna
Krych
SET
3
Odcinek (PREMIERA)
Izabela
Chlewińska ( Teatr Tańca Alter)
SET4
Balet na głos i trąbki z użyciem tancerza
( PREMIEROWI!!!)
Jacek Gębura ,
Tomasz Leszczyński , Paweł Romańczuk
Przerwa
20 min.
NO*2
Teatr Tańca
Arka
Monika
Rostecka , Tomasaz Leszczyński , Jacek Gębura
Warsztaty zakończone
Zakończyły
się
już warsztaty tańca, które od początku festiwalu
towarzyszyły
wszelkim innym imprezom. Cieszyły się one olbrzymią popularnością.Była
to zapewne jedna z nowości festiwalowych,bardzo zresztą udana. Projekt
powstał we współpracy Fundacji Kina Tańca wraz z Teatrem
Tańca
Arkaz Wrocławia. Zajęcia skupiały się przede wszystkim na odkrywaniu
autentyczności w tańcu. Zadaniemprowadzących było uświadomienie
uczestnikom jaką ważną rolę, ciało i nasza fizyczność odgrywa w
kreowaniu wszelkich ruchów, a nawet więcej, chcieli pokazać,
jak
ciało odnajduje się w
przestrzeni, w której się istnieje. Warsztaty prowadzili
tancerze z Teatru Tańca Arka, Alter i Fundacji Kino Tańca.
Dla wszystkich jednak, którzy są fanami tańca nic
straconego.
Cały czas trwają projekcje polskich oraz zagranicznych
filmów o
nim. Są one podzielone na kilka kategorii. Jedną z ciekawostek będzie
zapewne sekcja „Nowe polskie kino tańca”
– pokaz
kilkunastu filmów poświęconych tańcowi z
ostatnich pięciu lat.
Marta
Odziomek
gazeta festiwalowa
22.07.2007
foto:
Anna Kopaczewska
W tym roku na
największym w Polsce festiwalu kina
niezależnego
debiutuje
nowy cykl: Nowe Horyzonty Tańca
Jedną z najoryginalniejszych
nowości
tegorocznych na festiwalu Era Nowe Horyzonty jest cykl Nowe Horyzonty
Tańca. Pomysłodawcą cyklu jest wrocławski
tancerz i choreograf Jacek Gębura.
Wybrane przez niego i współpracowników filmy
dokumentalne pokazują
etiudy taneczne, spektakle, krótkie impresje. W
piątek i sobotę zobaczyliśmy "Cost of Living" (z 2004 r.) i "Enter
Achilles" (z 1996 r.) brytyjskiego DV8 Physical Theatre. Oba widowiska
powstały z myślą o prezentacji scenicznej, ale świetne okazały się
także w wersji filmowej. "Cost of Living" to
zabawna i mądra opowieść o
przyjaciołach-tancerzach: pozbawionym nóg Davidzie i nieco
sfrustrowanym Eddiem. "Enter Achilles" to nieco bardziej
surrealistyczna, rozgrywająca się w typowym angielskim pubie historia
grupy przyjaciół, którzy szukają rozrywki w
piątkowy wieczór. Filmy DV8
Physical Theatre to klasyka gatunku. Energetyczne, a czasem poetyckie
sceny tańca wplecione w scenki dramatyczne oglądamy z perspektywy
uczestnika kolejnej "bitwy tanecznej", a nie, jak to zwykle bywa,
postronnego widza. Mogli rozczarować się
jedynie fani "Dirty Dancing" - kino tańca dotyka
problemów społecznych, jak nietolerancja czy poczucie
wyobcowania,
mając niewiele wspólnego z tanecznym romansem Patricka
Swayze'go i
Jennifer Gray. W kolejnych dniach zobaczymy m.in. młode polskie kino
tańca i retrospektywę Holenderki Clary van Gool. W
poniedziałek w kinie Warszawa zobaczmy filmy Wima Vandekeybusa z
udziałem formacji Ultima Vez. Projekcja rozpocznie się o godz. 13.
Bilety 15 zł Szczegóły na
www.kinotanca.pl
Grzegorz
Cholewa: Skąd potrzeba i
pomysł wprowadzenia na festiwalu filmowym wątków tanecznych?
Jacek Gębura: W pewnym
sensie reprezentuję środowisko, które ze swoją
pracą i sztuką od lat stara się dotrzeć do szerszego grona odbiorcy. To
ludzie, którzy postrzegają taniec nie przez pryzmat rozrywki
i
telewizyjnego show, a raczej w aspekcie teatralnym czy wręcz naukowym.
Ale to jest środowisko, które z racji ubogiego zaplecza
edukacyjnego
jest w Polsce uznawane za mało profesjonalne. Dlatego każdy z nas
walczy o to, by taniec współczesny był traktowany przez
opinię
publiczną bardziej na serio, by ten nurt sztuki stał się istotny także
dla tych, którzy decydują o najważniejszych wydarzeniach
kulturalnych w
kraju. Przed rokiem podczas festiwalu Era
Nowe Horyzonty stwierdziłem, że
wątek filmów tanecznych mógłby znakomicie
odnaleźć się w formule tej
imprezy. Traf chciał, że ostatniego dnia festiwalu spotkałem na ulicy
szefa całego przedsięwzięcia Romana Gutka. Zrobiłem dwa kroki do
przodu, dwa w tył, zastanowiłem się chwilę, podszedłem do niego i
przedstawiłem swoją propozycję. Spotkaliśmy się jeszcze
później
dwukrotnie, długo rozmawialiśmy, aż w końcu zapadła pozytywna decyzja.
A więc tak właśnie powstały Nowe Horyzonty Tańca - cykl,
który będzie
się starać ukazywać wszystko to, co tancerze robią pod okiem kamery.
O czym
opowiada kino, którego
elementem wyrazu jest właśnie współczesny taniec?
Taniec współczesny generalnie
próbuje dotykać tematów cielesności,
świadomości ruchu, myślenia ruchem. Próbuje wychodzić do
innych niż
teatr przestrzeni, wychodzi w plenery - topi się w wodzie, lata,
udowadnia, jak bardzo ruch tancerza jest związany z ruchem w naturze.
To jest pełna symbioza i symfonia zależności. Oczywiście kamera stwarza
nieprawdopodobne możliwości. Poprzez montaż i zdjęcia taniec ma szansę
zaistnieć jeszcze bardziej efektownie niż w teatrze. Język
ruchu i tańca to język abstrakcyjny, również kino obrazujące
taniec rezygnuje z linearnej fabuły, raczej operuje symbolami,
metaforami, dotyka kwestii filozoficznych, pobudza do myślenia. To
dotyczy także spektakli na żywo, dlatego też podczas festiwalu
postaraliśmy się o żywe prezentacje, na które zapraszamy do
Teatru
Lalek.
Który
film polecasz najbardziej?
Cały repertuar dobraliśmy tak, by te filmy
zainteresowały z jednej
strony osoby, które nie mają na co dzień do czynienia z
zawodowym
tańcem, a z drugiej strony profesjonalistów. Przygotowaliśmy
retrospektywę polskiego kina tańca. To pewne ryzyko, ponieważ owe filmy
nie są jeszcze doskonałe, a pomysły nie są światowe, ale to na pewno
ważne obrazy dokumentujące rozwój tej dziedziny w Polsce.
Pokazują, że
też u nas takie rzeczy się dzieją, że są ludzie, którzy się
tym zajmują
profesjonalnie, a przede wszystkim z wielką pasją.
Z zagranicznych pozycji polecam produkcje belgijskiej grupy Ultima Vez.
Kiedyś oglądałem ich na żywo w konwencji teatralnej, ale efekt filmowy
jest chyba jeszcze lepszy. Warto zwrócić uwagę na doskonałe
kadry,
które pięknie pokazują fizyczność ciała, sceny,
które dotykają relacji
damsko-męskich, poruszają problemy samotności i miłości. To nie jest
kino bezpieczne. Jest raczej agresywne, ono atakuje, sięga po środki
wyrazu przepełnione fizycznością i wręcz zwierzęcym instynktem.
Projekty
tańca współczesnego są
zazwyczaj
podoklejane we Wrocławiu do innych imprez - do Przeglądu Piosenki
Aktorskiej czy właśnie do Ery. A chyba już czas najwyższy stworzyć
samodzielny festiwal tematyczny, np. przegląd współczesnego
tańca
Podejmowaliśmy już wiele prób, ale żadna
nie wypaliła. Nauczeni jednak
tym doświadczeniem doszliśmy do pewnych wniosków i chcemy w
przyszłym
roku zorganizować nie tyle konkurs, co właśnie przegląd tego, co można
dziś na temat współczesnego tańca pokazać. Mam już sygnały
od miasta i
sponsorów, że to dobry pomysł. Na razie otwieramy fundację
"Spotkania w
ruchu", która będzie działała właśnie po to, by
urzeczywistniać takie
pomysły. Także pod względem formalnym. Przegląd potrwa trzy, może
cztery dni, najprawdopodobniej przejmie nazwę od naszej fundacji.
Jestem dobrej myśli, w końcu przecież musi nam się udać!
Jacek Gębura - tancerz,
choreograf, mim, aktor. Pracuje w Teatrze
Muzycznym „Capitol”. Jest założycielem Teatru Tańca
„Arka”
Grzegorz Cholewa
Gazeta Wyborcza
Wrocław
23.07.2007
|